poniedziałek, 12 maja 2014

Info

Informacja

Ogłoszenia parafialne

Ogłaszam, że odtąd bloga prowadzę razem z koleżanką. Będę pisać rzadziej, bo zwyczajnie wena mnie opuściła. Koniec ogłoszeń parafialnych.
/Wrzos

sobota, 4 stycznia 2014

Historia 4

   Historia 4

 Emily, Louis i reszta położyli się spać po znalezieniu rysi i zostawieniu ich w bezpiecznym miejscu.
Teraz jest nowy dzień.

Wszystkie dziewczyny obudziły się pierwsze. Najpierw Lucy, którą przepełniała energia, potem Kate, Susan i Anne, które obudziła Lucy wraz ze swoją przyjaciółką, a na samym końcu leniwiec - Emily. Wstała tylko dlatego, że była pobudka i zaraz mieli iść na ich pierwsze śniadanie.
 - Emily, wstawaj! Czekamy na Ciebie! - rozległ się chórek osób, które chciały obudzić spóźnialskich - Czy ktoś jeszcze śpi? Zaraz, przeliczymy ich..
Dziewczyna ociągając się, o dziwo stanęła na nogach. Była w piżamie, a jej włosy był przetłuszczone. Wyglądała okropnie, ale nie przejęła się tym.
 - Idę, idę.. - powiedziała zakładając swoje czarne, błyszczące glany.
Podekscytowana Lucy podbiegła od razu do Emily jakby znały się od zawsze i uścisnęła jej rękę ciągnąc ją do szeregu. 
Przed szeregiem stała drużynowa. Chyba była zezłoszczona, bo miała wredny wyraz twarzy.
 - Emily Andrus. - rzekła, jakby wygłaszała poważną mowę. - Spóźniłaś się 10 mi... - urwała i spojrzała na zegarek - 11 minut i 14 sekund. Reszta poszła już na śniadanie, ale dziewczyny z twojego zastępu uparły się, by zostać. Jak się wytłumaczysz? - powiedziała patrząc wyniośle na Emily, która jak dotychczas przewracała oczami.
 - To wszystko przez wczorajszą wartę, druhno. - powiedziała spokojnie - Zamiast spać, ratowaliśmy młode rysie, które..
 - Dość tego! Młode rysie, przedłużona warta.. Dobrze się czujesz? - przerwała jej drużynowa. Prychnęła pogardliwie. - Baczność! Spocznij. W szeregu frontem na mnie zbiórka!
Dziewczyny w mig ustawiły się, i od razu stały wyprostowane przed druhną.
 - Za mną marsz.
Rozległy się ciche chichoty, prócz Emily, która szła jak zwykle ze spuszczoną głową i rękami w kieszeniach czarnej bluzy z czaszką.
Gdy były już na miejscu, Emily  jak zwykle usiadła na końcu podjadając jabłka, czerwone jak rubiny. Wtem podbiegł do niej Louis z tacą pełną jedzenia i przysiadł się obok.
 - Hej, wiesz, że ta matka była z Parku Narodowego? Zaraz przyjedzie Straż Zwierzęca i zabierze te urocze kociaki. - powiedział jedząc kanapkę z serem. Emily spojrzała tylko na niego ponuro. Zaczęła jeść kolejne jabłko, wyrzucając żółty już ogryzek za siebie.
 - Kto to zrobił?! - rozległ się głos świadczący o osobie, która chciała zabić tego, kto rzucił w nią ogryzkiem.
 - Ona! Patrz, ta dziewczyna, co zawsze chodzi sama! - odpowiedział ktoś inny i rozległ się śmiech, a cała sala wpatrzyła się w jedyny punkt - Emily, która wiedziała już, co ją czeka.
Dosyć masywny chłopak, o głowę wyższy niż Emily i Louis, ogolony na łyso, podszedł do dziewczyny. Rzucił w nią ogryzkiem i głośno beknął, wprost na nią. 
Emily uniknęła zabójczo śmierdzącego gazu, który wydobył się właśnie z otworu gębowego chłopca o imieniu "Carlo". Zamachnęła się na niego ręką dając mu "prawego sierpowego" prosto w twarz.
 - Szuja. - warknęła cicho. Potem dobiła go jeszcze trochę glanem, a ten, skulony z bólu, wrócił na swoje miejsce z obolałą, czerwoną jak burak twarzą. Emily usiadła na swoje miejsce, obok Louisa.
 Wszyscy osłupieli, ale na szczęście nikt z kadry tego nie zauważył. Dziewczyna jakby nigdy nic zaczęła jeść kolejne jabłko, za każdym razem specjalnie wyrzucając za siebie ogryzek.

Dzisiaj króciutko, przepraszam za tak wielką przerwę w pisaniu i życzę miłego czytania na ten weekend! ;)








piątek, 22 listopada 2013

Historia 3


Nowe opowiadanko.

Mam nadzieję, że podobają wam się moje opowieści, więc opowiedzcie mi coś o tym w komentarzach, jeśli możecie. Będzie to dla mnie zaszczyt xD

No, ale przejdźmy do rzeczy. Dodam króciutki utwór, nie mam na razie weny twórczej.

Emily i Louis są razem na warcie, bo tak wybrała ich Lucy. Teraz Emily przechodzi sama wokół namiotów.

Emily usłyszała kroki za sobą, a potem ciche chrząknięcie. Szedł obok. "Ale po co on to robi? Przecież mógłby sobie siedzieć pod drzewem i chrapać, nie naskarżyłabym komendantowi." - zastanowiła się przez chwilę Emily i spojrzała w górę, na gwiaździste niebo oświetlone księżycem w pełni. Louis ziewnął, a potem nieco dyskretniej zrobiła to Emily. Szli w milczeniu i zrobili dziesięć okrążeń wokół placu apelowego. Potem Louis przystanął.
 - Poczekaj. - szepnął przytrzymując ręką Emily. - Słyszysz to? - wyszeptał najciszej jak mógł.
Emily wsłuchała się w nocną ciszę, jednak słyszała tylko skrzypienie drzew. Pokiwała głową, że nie słyszy, a potem Louis złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Dziewczyna chciała zapytać, co robi, ale chłopak zasłonił jej usta ręką i wskazał palcem w krzaki. Faktycznie coś się tam poruszało, ale słychać było tylko głuche pojękiwania i jakby miauczenie. Emily zdjęła rękę Louisa ze swoich ust a on przybliżył palec do buzi na znak, żeby zachować się bardzo cicho.
Podeszli nieco bliżej, zauważyli cętki i plamy krwi. Wstrzymali oddech, a Emily podeszła bez obaw bliżej.
Matka leżała martwa i miała pocisk w żebrach. Na niej raczkowały trzy, śliczne, młode rysie, wyglądające jak nowo narodzone. Emily powiedziała Louisowi, żeby pobiegł do drużynowej i powiedział o zdarzeniu, a ona zostanie przy kociętach. Ponieważ Było ciemno i Emily nie chciała zgubić młodych rysi, wzięła je na ręce. Podwinęła długi płaszcz do góry, aby zrobić coś w rodzaju koszyka. Włożyła kociaki do środka przytrzymując je ręką. Jeszcze raz obejrzała się za matką rysi. Mimo, że była twarda i zerce miała z kamienia, w oczach Emily pojawiły się łzy. Potem przybiegła pielęgniarka, drużynowa i Louis. Potem ku zdziwieniu wszystkich łącznie z kociętami, przybiegła zaspana Lucy. Zobaczyła zakrwawioną trawę i rysia, a potem kocięta, wycofała się, mówiąc, że może już sobie pójdzie i bezwładnie opadła na ziemię. Zemdlała, ale przejęła się wym tylko pielęgniarka.
Reszta poszła do namiotu z kartonami, pudłami i innymi klatkami.
 - Myślę, że to będzie idealne. - powiedział Louis wskazując przestrzenne pudło z małymi, okrągłymi dziurami.
Wzięli pudło a Emily włożyła do niego ostrożnie kocięta. Potem poszli do kuchni i wzięli mleko. zauważyli tam butelkę dziecięcą, trochę poniszczoną i pękniętą. Skleili ją taśmą i nalali do niej mleka. Emily nakarmiła  rysie i powiedziała, że koty mogą spać w namiocie jej zastępu.
Nim się zorientowali, była już pierwsza. Wrócili do namiotów, a Emily tuż po wyłożeniu pudła ciepłym kocem, położyła się spać. Usłyszała przez sen jak Lucy szamotała się i wchodziła pod śpiwór.

       
Dzisiaj króciutko, wiem, trochę dziwne te rysie. No, ale coś musiało się wydarzyć.

czwartek, 21 listopada 2013

Historia 2



Kolejna historia, akurat dziś mam wenę.

Tak dla przypomnienia:
Była alarm mundurowy, wszyscy rzucili się pędem do toreb i walizek.
Wszyscy zebrali się na placu apelowym.

Jak zwykle większość sprawdzała swoje umundurowanie. Emily miała krzywo założone getry, beret Kate się zsuwał, Susan zapomniała, że na apel nie zakłada się koturnów, a Lucy i Mary założyły zamiast spódnicy legginsy. Tylko Anne pamiętała o tym, żeby zapiąć pas harcerski.

Gdy już ustawili się w dwuszeregach, zaśpiewali hymn, komendant był już po przemowie i praktycznie mogli skończyć apel, ale nagle z dwuszeregu zuchów wyszedł Krzyś, który płacząc najwyraźniej chciał dać wszystkim do zrozumienia, że istnieje.
- Krzyś, natychmiast wracaj do szeregu! Co ty robisz?! - rozległ się szept druhny Oli, która była drużynową gromady Krzysia.
Krzyś przestał płakać, ale całą twarz miał czerwoną i spuchniętą. Pare razy pociągnął nosem, a potem spojrzał na wszystkich, jakby właśnie się urodził.
- Cóż się stało Krzysztofie, że śmiałeś wyjść z dwuszeregu i zakłócić ciszę? - powiedziała surowym, ale spokojnym głosem komendantka.
Krzyś jeszcze raz pociągnął nosem, a potem spojrzał druhnie prosto w oczy i wyjąkał:
- Ja.. Jja.. Ja zz - pociągnął nosem, a potem dodał drżącym głosem - Zzapomniał - łem..
- Mów w końcu czego zapomniałeś i nie płacz! - burknął nieco zniecierpliwiony komendant z irytacją.
- Zapo.. Zapomniałem Kapitana Majtasa..
Wszyscy zachichotali, nie wiedząc, czy chodzi o sławną książkę czy o coś innego. Tylko komendantka wyszła na środek i wskazała palcem Krzysia.
- Czy ty sobie żarty stroisz? Zabawnie tak zwracać uwagę swoją głupotą? - prychnęła i dodała nieco ciszej - Widzimy się jutro tuż po śniadaniu w moim namiocie, drogie dziecko. - Wróciła na swoje miejsce i pokiwała głową. - Rozejść się! - krzyknęła nadal patrząc na Krzysia.
Wszyscy wrócili do namiotów obgadując Krzysia i całą sytuację.

DALSZA CZĘŚĆ

  Emily mieszkała jak na złość razem ze wszystkimi dziewczynami. Lucy i Mary ciągle gadały o modzie, słodkich kucykach i pieskach.
"Zachowują się jak pięciolatki. Zwłaszcza Lucy.. Plastik." - mruknęła widząc jak Lucy nakłada na siebie fluid i puder prezentując źle zrobiony makijaż.
Wtem do namiotu wpadł Louis, który zawsze na początku obozu odwiedzał namiot dziewczyn.
- Siemanko. - powiedział machając ręką i uśmiechając się. Usiadł na kanadyjce Emily tuż obok niej a ona tylko mruknęła ponure "Hej" i odwróciła głowę. Poczuła jak rumieńce wstąpiły na jej twarz i wolała to ukryć.
- Hej, Lou! - powiedziała słodkim i piskliwym głosem kładąc dłoń na ramieniu chłopaka trzepocząc przy tym rzęsami jak szalona. Usiadła obok niego a Emily wstała i wyszła z namiotu pozostawiając romantyczną Lucy razem z Louisem. Po prostu nie lubiła przebywać w towarzystwie piskliwych nastolatek.
Louis próbował wstać i dogonić dziewczynę, ale Lucy powstrzymała go. Zachichotała równie słodko jak przedtem i wyciągnęła ręce w kierunku chłopaka.
- Brr. Ale zimno! - powiedziała uśmiechając się. Odchrząknęła znacząco, a jej mina nagle spochmurniała. Jednak szybko otrząsnęła się i powróciła do słodziutkiego uśmieszku i nadal trzepocząc rzęsami powiedziała:
- Przytul się! No już, bo zamarznę. - uścisnęła Louisa, który zrobił oczy jak sowa i wrzasnął wydobywając się z objęć dziewczyny.
- Prze.. Przepraszam.. Ja muszę już.. Iść. Tak, muszę iść. Paa! - powiedział patrząc przestraszony na Lucy, która zdziwiona kiwała głową i nie spuszczała z niego wzroku. W końcu wtuliła się w poduszkę i zaczęła ryczeć niczym Krzyś. Louis usłyszał za sobą jęki i płacz dziewczyny, jednak tylko wzruszył ramionami i przewrócił oczami, co nie było w jego stylu.
Emily w tym czasie chodziła po lesie kopiąc kamienie. Założyła słuchawki i wsłuchała się w utwór muzyczny.
Spacerowała tak około godziny, aż zrobiło  się ciemno i postanowiła wrócić do namiotu.
Anne siedziała na pniu obok Susan i uśmiechając się rysowały psa, który pokazany był na tablecie Susan. Wtem Anne popatrzyła na tablet, na którym coraz szybciej zaczęły ukazywać się krople wody, coraz większe i większe.
- Susan, chyba pada. - powiedziała szturchając po ręce niebieskowłosą, która akurat kończyła rysować oczy.
- Hm? - mruknęła zdezorientowana, spojrzała na tablet i schowała go do pokrowca razem z notesem. - Chodź, idziemy. Nie chcę zmoknąć, pobrudzą mi się buty. - odparła samolubnie a potem parsknęła śmiechem.

  Do namiotu weszła drużynowa, usiadła obok zalanej łzami Lucy i zgarnęła z jej buzi mokre włosy. Potem wstała i powiedziała:
- Dzisiaj musimy ustalić wartę. Tak, nie jestem tym zachwycona pewnie jak i wy, ale tak powiedział komendant, więc tak musi być.
Chrząknęła słysząc odgłosy typu "No nie, co roku to samo.." i Lucy, która pociągnęła nosem i krzyknęła do drużynowej.
- A niech sobie będzie Emily i Louis! W końcu tak się lubią.. - tutaj zatrzepotała mokrymi od płaczu rzęsami,  pod którymi malował się częściowo zmyty tusz i cień do powiek, a Emily spojrzała na nią z nienawiścią.
Drużynowa zapisała wszystko w notesie potakując głową.
- Świetnie. No to Emily, zbieraj się, masz wartę o północy, jest.. - tutaj spojrzała na zegarek -  Jest jedenasta pięćdziesiąt a warta trwa dwie godziny. - odparła wychodząc z namiotu.
Emily burknęła zirytowana "Super". Spojrzała na Lucy, podeszła do niej i powiedziała:
- Musiałaś to robić? - wysyczała - W końcu chyba ty wolałabyś mieć z nim wartę.
-  Cóż, ale ja to robię dla twojego dobra. Louis jest taki cudowny!
Emily tylko obróciła się gwałtownie i przechodząc do torby z kurtką i szalikami trąciła łokciem rękę Lucy.
 - Ups, przypadkowo. - powiedziała ironicznie i ubrała się ciepło.
Potem wyszła z namiotu i widząc Louisa, który szedł w jej kierunku spuściła głowę w dół. Zaczęła iść wokół placu apelowego. Wcale nie chciała chodzić przez dwie godziny z chłopakiem, wolała już chodzić sama.

       Wiem, że kończę w najgorszym momencie, ale nie mam już weny..                       

piątek, 15 listopada 2013

Historia 1


Hejka!
Oto króciutka historyjka, żeby nie było tak pusto.
Nie mam weny, jutro dodam więcej.
Więc zaczynajmy..


Cała ekipa zebrała się w danym, miejscu. Mieli stamtąd odjechać na obóz harcerski. Po przemowie kadry wczołgali swoje taboły (torby) do schowków pod autokarem i zajęli miejsca. Lucy i Mary jak zwykle usiadły obok siebie na samym początku. Obie miały różowe plecaki, jeansy i koszulkę z kotem. 
Emily usiadła sama po środku autokaru. Obojętnym wzrokiem popatrzyła na Briana, który trzymał w ręku piłkę do koszykówki. Szedł on na koniec, razem z resztą chłopaków. 
- Uwaga, harcerze! - usłyszeli nagły głos komendanta - Zajmujemy tylko rząd po prawej stronie. - Wskazał ręką na miejsce, w którym siedziała Emily. - Ci, którzy usiedli po drugiej stronie proszeni są o zajęcie miejsc po prawej stronie. Dziękuję i życzę miłej drogi! - Odłożył mikrofon i usiadł w miejscu dla kadry. Po chwili druga strona była już zajęta przez młodsze zuchy, które krzyczały jak najgłośniej i rozmawiały, oraz wymieniały się głupimi odzywkami.
Gdy już wyruszyli, Susan zaczęła przeglądać zdjęcia na tablecie. Anne dosiadła się do niej i przyglądała się zdjęciom razem z niebieskowłosą.
Chłopcy jak zwykle wyjęli gitary i cały autokar zabrzmiał piosenką "Wehikuł czasu". Wszyscy śpiewali, tylko Emily patrzyła ponuro przez okno podjadając jabłko. Gdy wreszcie skończyli śpiewać, harcerze wzięli się za jedzenie.
Lucy i Mary rozmawiały o tym, co będą robić, gdy już przyjadą. Wtem rozległ się pisk mikrofonu i rozbrzmiał na nowo tubalny głos komendanta:
- Uwaga harcerze! Jeszcze nie wysiadamy. - powiedział szybko widząc, jak zuchy i chłopaki z tyłu biorą portfele. Autokar się zatrzymał a wszyscy zauważyli stację benzynową. - Siadamy, kiedy wam powiem, zuchy wychodzą pierwsze, a potem wy. Proszę się nie przepychać! - chrząknął, wyjął chusteczkę i zaczął w nią kasłać. Gdy już przestał, odezwał się znów. - Dobrze, zuchy wysiadają. Tylko powoli i nie przepychajcie się! - widząc jak jeden próbuje przecisnąć się obok niego klapnął go lekko w głowę wyłączonym mikrofonem, a maluch grzecznie przeprosił.
- Ile bierzesz kasy? - rozległ się głos Susan za siedzeniem Emily.
- Ja? No nie wiem.. Chyba dychę. - odpowiedziała Anne.
Obie wyszły z autokaru i gdyby nie to, że za nimi stał złośliwy Adam nic by się nie stało.
- Durniu! - krzyknęła Anne pomagając wstać Susan. Adam przewrócił je wprost do zaschniętej kałuży. Adam roześmiał się tylko głupio pokazując przy tym swojego ukruszonego zęba, a potem poszedł do sklepu. Jednak Susan miała na sobie kolczaste buty, więc nie zamierzała mu tego wynagrodzić. Szybkim ruchem zamachała się na Adama kilka razy, a on nadal głupawo się śmiejąc wrócił do autokaru trzymając się za brzuch. Stojące nadal Susan i Anne zginały się ze śmiechu, mimo, iż miały całe brudne spodnie.

                                                               ♚  ♚  ♚

Gdy wszyscy byli już z powrotem w autokarze, wyruszyli dalej, aż do miejsca, w którym miał być rozbity obóz. Wszyscy usiedli na swoich miejscach a Emily jak zwykle zgłodniała i zaczęła jeść jabłka. Wszyscy znów zaczęli śpiewać razem z gitarami. Tym razem była to piosenka "Bieszczadzkie Reggae'.
Zbliżali się już do celu, więc schowali gitary do pokrowców i wyszli z autokaru po kolejnych uwagach komendanta.
Odbyły się trzy gwizdki, co oznacza, że jest alarm mundurowy.
- 3 minuty! - rozległ się chrypkowaty głos komendanta, który miał już swój sędziwy wiek.
Wszyscy rzucili się pędem do walizek i toreb, a następnie zaczęli się ubierać.  Idealnie trzy minuty później zaczęli zbierać się na placu apelowym.

   To na tyle.. Na razie!                                                     
  Życzę miłego weekendu i jakże równie miłego czytania blogów!









środa, 13 listopada 2013

Postacie, o czym będzie historia

                                                         Hejka!

 Właśnie zaczynam nowego bloga. Super, nie?
 Ja się bardzo cieszę. Będę tu spisywała wszystkie dziwne historie, które akurat mi wpadły do głowy, na lekcji w szkole, albo kiedy zasypiam. Niestety rzadko coś zapamiętuję, bo nie wiem jak wy, czytelnicy/bloggerzy ale najczęściej mam wenę kiedy kładę się spać. No i oczywiście mówię sobie, że zapamiętam.. Ale takie wmawianie nic nie daje. Nazajutrz w ogóle nie kojarzę co tam nawymyślałam.
Postaram się jednak wpisywać tu to, co zapamiętuję, lub napisać to, co mi wpada akurat do głowy.

  No, ale chyba trzeba wiedzieć jak wyglądają moje postacie? A może sami umiecie sobie wyobrazić?
  Liczę na waszą kreatywność, dodam opisy wraz z obrazkami. Będzie osóbek kilka, potem dojdą następne :)

Wszystko dzieje się na obozie harcerskim, który cały czas przedłużają. (Wiem, wiem, durny pomysł. Ale to byłoby trochę dziwne, gdybym pisała tego bloga przez dwa lata, a obóz trwa niecały miesiąc..). Są tam i dziewczyny i chłopaki, role będą równo podzielone. Aha, no i wszyscy są jednakowo wiekowi. Są w jednej drużynie harcerskiej, ale jak potoczy się ich los? Zobaczycie.
 No cóż, mam nadzieję, że wam się spodoba. To na tyle, a teraz łapcie postacie! Na razie dodaję kilka, bo nie zdążę wszystkiego zrobić na raz! :)

                                                       kliknij na obrazek, aby powiększyć     

Moja twórczość..  Przemieniłam obrazek z wujcia Google i od razu jest pęknie!
Zacznijmy od początku. Charaktery wypisuję w punktach.

EMILY

- Jest ponura, ale czasem ma napływ poczucia humoru.
- Zawsze nosi swoją bluzę z czaszką, nawet, jeśli jest upał i wszyscy chodzą w podkoszulkach.
- Uwielbia się bać i oglądać horrory.
- Często nosi słuchawki w uszach i słucha metalu.
- Jest samotniczką. Nie ma przyjaciółek, ale dobrze jej z tym.
- Nienawidzi serduszek, ale kocha czaszki.
- Często zamiast obiadu je jabłka, które zawsze ze sobą nosi.

LUCY

- Zawsze nosi kolorowe rzeczy.
- Kocha jednorożce, pegazy, serduszka, tęcze...
- Jej najlepszą przyjaciółką jest Mary; znają się od zawsze.
- Jest najszczuplejsza i najładniejsza ze wszystkich dziewczyn.
- Cały czas mówi, że jest brzydka, gruba itp. Kiedy ktoś się z nią zgodzi w tej kwestii obraża się.
- Jest bardzo wrażliwa i często się obraża, ale i tak wszystkie dziewczyny ją lubią.
- Wszyscy chłopacy mają lekkiego brzdąca na jej punkcie. Ponieważ jest najładniejsza ma u nich duże szanse.
- Twierdzi, że jest na diecie, ale kiedy nikogo nie ma w pobliżu kradnie wszystkie słodycze i je zjada.
- Zawsze jest wesoła, chyba, że ktoś jej powie, że jest brzydka. Wtedy płacze aż do momentu, gdy "sprawca" ją przeprosi.

MARY

- Ma duże poczucie humoru, często pociesza zdołowanych ludzi.
- Nie lubi robić sobie "sweet fotek".
- Lubi każdego, jest pozytywnie nastawiona na świat, próbuje nawet zakolegować się z Emily.
- Jest koleżanką każdej dziewczyny. (Oprócz Emily).
- Ma tatuaż na kostce, o którym wie tylko Lucy i tatuażysta. Zrobiła go po kryjomu w podstawówce.
- Uwielbia grzebać się w sklepach.
- Często ubiera się w to samo, co Lucy.

KATE

- Uwielbia czytać książki romantyczne i fantasty.
- Jest fanką Rihanny, dlatego próbowała sobie zrobić podobną fryzurę. Nie udało jej się.
- Kocha mandarynki i często wyjada wszystkie ze stołu wigilijnego.
- Bardzo lubi Anne, ale nie potrafi nic do niej powiedzieć.
- Jest dosyć skromna.
- Ma swoje małe przenośne radio, w którym słucha muzyki poważnej. Tak, lubi ją.
- Jest dosyć dziwna, dlatego niektórzy mawiają, że jest na haju.
- Uwielbia przyprawy, śmieją się z niej, że podsypuje sobie do nich innych ziółek.
- Lubi prawie wszystkie typy muzyki, nie lubi tylko rapu.
- Często nosi swetry.

ANNE

- Anne jest ruda i wszyscy się z niej śmieją.
- Po wielu nieudanych próbach przefarbowania włosów, są one trochę zniszczone i wysuszone.
- Jest fanką Harry'ego Pottera.
- Uwielbia jeść pizzę i pączki.
- Jest wegetarianką.
- Zawsze nosi coś żółtego na sobie.
- Jej ulubionym kolorem jest granatowy.
- Nienawidzi, kiedy jakieś małe dziecko się na nią patrzy. Robi wtedy głupią minę, a dzieci odwracają  wzrok
- Nienawidzi dzieci.

SUSAN

- Kocha farbować włosy, ale te nie są za grosz zniszczone.
- Lubi robić sobie milion zdjęć.
- Kocha łazić po sklepach i kupować masę rzeczy.
- Często nosi koturny i szpilki.
- Ma tablet i bogatych rodziców.
- Kocha musztrę. (baczność, w lewo zwrot, spocznij, baczność, naprzód trzy kroki marsz...)
- Lubi anime, mangę itp.
- Kocha wszelkie zwierzątka.
- Ma kota, psa i papugę.

HARIET

- Ubiera się dosyć skromnie.

- Kocha zwierzęta i naturę.
- Słucha muzyki relaksacyjnej.
- Często kiedy ma zły humor, nie pokazuje tego.
- W wolnym czasie chodzi po lesie.
- Jest wegetarianką, tak samo jak Anne.
- Lubi jeść owoce, jej ulubionym jest grejpfrut.
- Lubi wszystkich, dla każdego jest jednakowo miła.
- Nienawidzi musztry.

Teraz chłopcy.. Nie ma obrazków, bo trudno znaleźć ładne i łatwe do przerobienia jednocześnie. Więc liczę na waszą wyobraźnię!

LOUIS

- Jest pozytywnie nastawiony na świat.
- Lubi wszystkich chłopaków i dziewczyny. Każdej umie sprawić komplement, dlatego nawet Emily się przy nim uśmiecha.
- Jest wrażliwy. Nie lubi widzieć jak ktoś cierpi, wliczając w to zwierzęta.
- Nigdy nie miał dziewczyny.
- Lubi jeść prawie wszystko oprócz jadalnych kasztanów.
- Ma dysleksję.
- Lubi czytać książki fantasty.
- Ma krótkie, kręcone, brązowe włosy i niebieskie oczy.

ADAM

- Jest złośliwy i dokuczliwy.
- Często wchodzi do namiotów dziewczyn bez pytania, zwłaszcza, kiedy się przebierają.
- Nie ma żadnych przyjaciół.
- Jest gruby i ostrzyżony na jeżyka. Przy bójce ukruszył mu się ząb i przez to mówi trochę niewyraźnie.
- Ma talent plastyczny.
- Słucha rapu i hip-hopu.
- Uwielbia psy rasy buldog.
- Jest uczulony na sierść.
- Nienawidzi dziewczyn i chłopaków.

ALEK

- Słucha rocka.
- Jest rudy i wszyscy się z niego śmieją, podobnie jak z Anne.
- Anne jest jego siostrą.
- Lubi herbatę miętową.
- Ma dosyć długie włosy; kończą się pod szyją.
- Nienawidzi Adama.
- Ma zielone oczy.
- Lubi grać na gitarze.

KURT

- Jest metalem.
- Ma blond włosy, które sięgają mu do końca klatki piersiowej.
- Często nazywają go satanistą. Jednak on jest ateistą.
- Lubi orzechy laskowe.
- Jest weganinem.
- Lubi tylko dziewczyny. Nie lubi Lucy i Mary.
- Cierpi na migrenę.
- Ma tylko białe i granatowe, oraz czarne rzeczy. Nosi często bojówki.
- W dzieciństwie chodził na balet..

BRIAN

- Kocha piosenki przy ognisku, pieczone kiełbaski, te sprawy..
- Często gra w koszykówkę.
- Lubi steki.
- Ma blond włosy, krótkie, zaczesane do tyłu.
- Jest azjatyjczykiem, ma czarne i lekko skośne oczy.
- Mówi po polsku, po prostu ma azjatyckie korzenie.
- Lubi młode kiełki.
- Kiedyś chodził z Kate.
- Lubi horrory i komedie.
- Często czyta książki.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak wam się podoba?
Czekam na opinie w komentarzach!