Hejka!
Oto króciutka historyjka, żeby nie było tak pusto.
Nie mam weny, jutro dodam więcej.
Więc zaczynajmy..
Cała ekipa zebrała się w danym, miejscu. Mieli stamtąd odjechać na obóz harcerski. Po przemowie kadry wczołgali swoje taboły (torby) do schowków pod autokarem i zajęli miejsca. Lucy i Mary jak zwykle usiadły obok siebie na samym początku. Obie miały różowe plecaki, jeansy i koszulkę z kotem.
Emily usiadła sama po środku autokaru. Obojętnym wzrokiem popatrzyła na Briana, który trzymał w ręku piłkę do koszykówki. Szedł on na koniec, razem z resztą chłopaków.
- Uwaga, harcerze! - usłyszeli nagły głos komendanta - Zajmujemy tylko rząd po prawej stronie. - Wskazał ręką na miejsce, w którym siedziała Emily. - Ci, którzy usiedli po drugiej stronie proszeni są o zajęcie miejsc po prawej stronie. Dziękuję i życzę miłej drogi! - Odłożył mikrofon i usiadł w miejscu dla kadry. Po chwili druga strona była już zajęta przez młodsze zuchy, które krzyczały jak najgłośniej i rozmawiały, oraz wymieniały się głupimi odzywkami.
Gdy już wyruszyli, Susan zaczęła przeglądać zdjęcia na tablecie. Anne dosiadła się do niej i przyglądała się zdjęciom razem z niebieskowłosą.
Chłopcy jak zwykle wyjęli gitary i cały autokar zabrzmiał piosenką "Wehikuł czasu". Wszyscy śpiewali, tylko Emily patrzyła ponuro przez okno podjadając jabłko. Gdy wreszcie skończyli śpiewać, harcerze wzięli się za jedzenie.
Lucy i Mary rozmawiały o tym, co będą robić, gdy już przyjadą. Wtem rozległ się pisk mikrofonu i rozbrzmiał na nowo tubalny głos komendanta:
- Uwaga harcerze! Jeszcze nie wysiadamy. - powiedział szybko widząc, jak zuchy i chłopaki z tyłu biorą portfele. Autokar się zatrzymał a wszyscy zauważyli stację benzynową. - Siadamy, kiedy wam powiem, zuchy wychodzą pierwsze, a potem wy. Proszę się nie przepychać! - chrząknął, wyjął chusteczkę i zaczął w nią kasłać. Gdy już przestał, odezwał się znów. - Dobrze, zuchy wysiadają. Tylko powoli i nie przepychajcie się! - widząc jak jeden próbuje przecisnąć się obok niego klapnął go lekko w głowę wyłączonym mikrofonem, a maluch grzecznie przeprosił.
- Ile bierzesz kasy? - rozległ się głos Susan za siedzeniem Emily.
- Ja? No nie wiem.. Chyba dychę. - odpowiedziała Anne.
Obie wyszły z autokaru i gdyby nie to, że za nimi stał złośliwy Adam nic by się nie stało.
- Durniu! - krzyknęła Anne pomagając wstać Susan. Adam przewrócił je wprost do zaschniętej kałuży. Adam roześmiał się tylko głupio pokazując przy tym swojego ukruszonego zęba, a potem poszedł do sklepu. Jednak Susan miała na sobie kolczaste buty, więc nie zamierzała mu tego wynagrodzić. Szybkim ruchem zamachała się na Adama kilka razy, a on nadal głupawo się śmiejąc wrócił do autokaru trzymając się za brzuch. Stojące nadal Susan i Anne zginały się ze śmiechu, mimo, iż miały całe brudne spodnie.
♚ ♚ ♚
Gdy wszyscy byli już z powrotem w autokarze, wyruszyli dalej, aż do miejsca, w którym miał być rozbity obóz. Wszyscy usiedli na swoich miejscach a Emily jak zwykle zgłodniała i zaczęła jeść jabłka. Wszyscy znów zaczęli śpiewać razem z gitarami. Tym razem była to piosenka "Bieszczadzkie Reggae'.
Zbliżali się już do celu, więc schowali gitary do pokrowców i wyszli z autokaru po kolejnych uwagach komendanta.
Odbyły się trzy gwizdki, co oznacza, że jest alarm mundurowy.
- 3 minuty! - rozległ się chrypkowaty głos komendanta, który miał już swój sędziwy wiek.
Wszyscy rzucili się pędem do walizek i toreb, a następnie zaczęli się ubierać. Idealnie trzy minuty później zaczęli zbierać się na placu apelowym.
To na tyle.. Na razie!
Lucy i Mary rozmawiały o tym, co będą robić, gdy już przyjadą. Wtem rozległ się pisk mikrofonu i rozbrzmiał na nowo tubalny głos komendanta:
- Uwaga harcerze! Jeszcze nie wysiadamy. - powiedział szybko widząc, jak zuchy i chłopaki z tyłu biorą portfele. Autokar się zatrzymał a wszyscy zauważyli stację benzynową. - Siadamy, kiedy wam powiem, zuchy wychodzą pierwsze, a potem wy. Proszę się nie przepychać! - chrząknął, wyjął chusteczkę i zaczął w nią kasłać. Gdy już przestał, odezwał się znów. - Dobrze, zuchy wysiadają. Tylko powoli i nie przepychajcie się! - widząc jak jeden próbuje przecisnąć się obok niego klapnął go lekko w głowę wyłączonym mikrofonem, a maluch grzecznie przeprosił.
- Ile bierzesz kasy? - rozległ się głos Susan za siedzeniem Emily.
- Ja? No nie wiem.. Chyba dychę. - odpowiedziała Anne.
Obie wyszły z autokaru i gdyby nie to, że za nimi stał złośliwy Adam nic by się nie stało.
- Durniu! - krzyknęła Anne pomagając wstać Susan. Adam przewrócił je wprost do zaschniętej kałuży. Adam roześmiał się tylko głupio pokazując przy tym swojego ukruszonego zęba, a potem poszedł do sklepu. Jednak Susan miała na sobie kolczaste buty, więc nie zamierzała mu tego wynagrodzić. Szybkim ruchem zamachała się na Adama kilka razy, a on nadal głupawo się śmiejąc wrócił do autokaru trzymając się za brzuch. Stojące nadal Susan i Anne zginały się ze śmiechu, mimo, iż miały całe brudne spodnie.
♚ ♚ ♚
Gdy wszyscy byli już z powrotem w autokarze, wyruszyli dalej, aż do miejsca, w którym miał być rozbity obóz. Wszyscy usiedli na swoich miejscach a Emily jak zwykle zgłodniała i zaczęła jeść jabłka. Wszyscy znów zaczęli śpiewać razem z gitarami. Tym razem była to piosenka "Bieszczadzkie Reggae'.
Zbliżali się już do celu, więc schowali gitary do pokrowców i wyszli z autokaru po kolejnych uwagach komendanta.
Odbyły się trzy gwizdki, co oznacza, że jest alarm mundurowy.
- 3 minuty! - rozległ się chrypkowaty głos komendanta, który miał już swój sędziwy wiek.
Wszyscy rzucili się pędem do walizek i toreb, a następnie zaczęli się ubierać. Idealnie trzy minuty później zaczęli zbierać się na placu apelowym.
To na tyle.. Na razie!
Życzę miłego weekendu i jakże równie miłego czytania blogów!
Bardzo ciekawie piszesz..
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa ci będzie dalej.
Buziaczki i weź obserwatorów na bloga.